Wspomnienia

>

Śmierć ptaka to jest mała śmierć śmierć ptaka to jest dla człowieka mała śmierć śmierci ćwierć dziesięć deka… Śmierć ptaka to jest kropla krwi bardzo podobna do twej kropli krwi bardzo podobna do twej otchłań taka ten sam próg bramy trwóg więc nie lekceważ śmierci ptaka. (Jeremi Przybora)

MALIŃSTWO 3.07.1993 – 7.10.2006

MONDI (Norkros BLACK DIAMOND) ur. 29.01.2003 zginął pod kołami samochodu w sierpniu 2005

Cherry (Norkros BLUE FAIRY) nasza piękna Błękitna Wróżka, nasza nadzieja na Interchampiona odeszła 7 września 2007  wydając na świat swoje dzieci

Mała (Norkros ADRENALINA) odeszła pokonana przez złośliwy nowotwór kości 14 lipca 2008 roku.

ALUNA, (ALUNA BLACK BEAUTY Kwitnąca Malwa), najbardziej niepokorne dziecko Bobka,  nie dożyła 2009 roku

FILIP odszedł po długim życiu 30 września 2009r Wcześnie mieszkał u naszych sąsiadów ale  stołował u nas (pewnie lepiej gotuję). Przychodził również do nas leczyć swoje rany, które odniósł w walkach z innymi kocurami i psami (zobacz zdjęcie).  Regularnie trzy razy do roku woziliśmy go na RTG, szycie itp i w końcu po kolejnym opatrywaniu poharatanej łapy podjęliśmy decyzję o przejęciu go od sąsiadów i wykastrowaniu.  Ponieważ był już wtedy niemłodym kotem po zabiegu niestety znacznie przybrał na wadze ale nie stracił nic z wielkiej życzliwości do ludzi, dzieci, kotów i  psów . Uwielbiał pieszczoty i nie drapał nawet przy czyszczeniu uszu. Jeździł samochodem niezwykle chętnie ale bez klatki i na kolanach kierowcy.

DANON (Norkros DIVISION BELL) odszedł  stanowczo za wcześnie pozostawiając Agatę, dla której w tym momencie świat się zawalił

CELT (Norkros CELTIC WIZARD) odszedł nagle. Był wielkim przyjacielem Michała.

KOBI (Norkros BLACK BUTTERFLY) przeszedł na drugą stronę we śnie. Pozostawił w  smutku rodzinę Jarka

NOEMI odeszła 09.12.2010 po walce z nowotworem Córka Mai i FILIPA, urodzona w naszym sągu drewna 1 czerwca 2000 roku. Mai nie zdążyliśmy zabezpieczyć przed nieplanowaną ciążą ponieważ była bardzo młoda i strasznie mała. Urodziła kociaki chyba po pierwszej rui i tak jak szybko to się stało tak szybko poszła sobie i nie wróciła, zostawiając 3 ośmiotygodniowe kociaki .. Ponieważ nie planowaliśmy kolejnych kotów, daliśmy nawet ogłoszenie o oddaniu w dobre ręce. Oddaliśmy dwa a trzeci zapukał łapą w nasze drzwi balkonowe, zamiauczał żałośnie no i mieliśmy NOEMI. Była bardzo zwinną, malutką koteczką. Oprócz Karolki, własnej babki, której nienawidziła i którą odganiała jak tylko mogła, była zaprzyjaźniona ze wszystkimi zwierzętami mieszkającymi w naszym domu. Nie bała się psów – ssała karmiącą Gretę i spała ze szczeniakami w kojcu.

MILTON odszedł 28.01.2011 pokonany przez nowotwór Urodził się w piwnicy ok. 15 września 1998 roku. Właściwie powinien mieć na imię Feliks, czyli szczęściarz bo został uratowany z łap strasznej maglarki, która nie znosi kotów i od czasu do czasu przeprowadza równie straszne akcje zaspawywania okienek piwnicznych i trucia. (Pewnie lubi myszy i szczury). Na szczęście mieszkają tam też dobrzy ludzie i gołymi rękoma wyrywają te kraty i niszczą trutki. Milton (i jego dwóch braci) zostało właśnie tak ocalonych. Milton był bardzo przyjacielski i pieszczotliwy w stosunku do ludzi, nie bał się psów (wychował się razem z Gretą) ale nie lubłi innych kotów i hałasu. Wychodził na dwór tylko wtedy, jak było ciemno.

REY (Norkros GRAND FINAL) odszedł nagle 12 maja 2011r. Każdego dnia swoim zachowaniem dziękował za to, że pozostał z nami. Cieszyliśmy się kolejnymi jego sukcesami – jak zaczął prostować grzbiet i normalnie chodzić i galopować. Potem ładnie kłusował. Na obozie pracy wodnej w Przerwankach nauczył sie pływać, aportować i skakać z łodzi. Uzyskał uprawnienia psa terapeutycznego. Zaczął brać udział w wystawach – w Nowym Dworze Mazowieckim został Zwycięzcą Rasy a w sierpniu 2010 Białymstoku ukończył Championat Polski. Był ulubieńcem naszych przyjaciół a dla nas dumą i radością mimo choroby.

PEJKA (Norkros CASSIOPEIA) Odeszła we śnie w nocy z 2 na 3 czerwca 2011 r. Bardzo Ją kochaliśmy, Ona kochała nas do ostatnich chwil swojego życia. Była naszym najukochańszym stworzeniem, żal po Niej pozostanie z nami do końca naszego życia. Nadzieją dla nas jest to, że może tam na tym drugim lepszym ze światów, odnajdzie swoją Mamę – Małą (obie mają kokardy), i my je też odnajdziemy, jak przyjdzie nasz czas. Janka i Tadek.

HAPPY odszedł 17.07.2011 pokonany przez nowotwór. To były wakacje na Małym Morzu nad Zatoką Pucką w roku 2003. Gdy byliśmy tam na desce zobaczyliśmy przeraźliwie miauczącego kota, który szukał swoich właścicieli. Zaglądał do każdego pokoju i biegł do każdego dziecka. Ponieważ pracownicy kempingu chcieli go oddać do schroniska postanowiliśmy znaleźć mu nowy dom na własną rękę. Kocisko- czarny kastrat ok. 2 lat okazał się bardzo przyjacielski i sypiał oraz stołował się w naszym pokoju. Gdy nadszedł dzień odjazdu odłowiliśmy kota w kupioną we Władysławowie klatkę, zapakowaliśmy do samochodu i w koszmarnej, bo 9-cio godzinnej podróży w korkach dowieźliśmy go do Warszawy. Początki pobytu Happiego wśród naszej menażerii były ciężkie bo koty na niego krzyczały a Greta i Vena ganiały. Chętnych na adopcję nie było, koty się przyzwyczaiły, przesiąkł zapachami domu to i psy przestały atakować no i zostało kocisko u nas.

GUSTAW(GUCIO) odszedł 11.01.2012 z powodu zatoru tętnicy udowej Urodził się u naszych sąsiadów z ojca Filipa i matki Karolki 1 maja 1999r. Jego miotową siostrą była Maja, matka NOEMI – patrz niżej. Był kotem podróżnikiem, bo pojechał w wieku 6 miesięcy do naszej rodziny do Gdańska, ale w ciągu następnych 6 miesięcy zrobił wszystko, aby do nas wrócić (włącznie z sikaniem do łóżka i całonocnymi koncertami – a jest przecież kastratem, jak wszystkie nasze koty i kotki). Został więc karnie odwieziony z powrotem i proszę wierzyć – był to najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Wszelkie objawy ustąpiły jak łapą odjął. Z pobytu w Gdańsku pozostał mu tylko apetyt na kiełbasę i parówki. Mimo kastracji zachował świetną figurę. Uwielbia sypiać w różnych dziwnych miejscach. Dla ludzi bardzo miły, dla dzieci i psów na dystans.

BODY( Norkros BLUE ODYSSEY) Odeszła 5.11.2012 po 8-miesięcznej walce z nowotworem kości. Należał do niej cały rok 2011. Najlepsza Weteranka Klubu, V-ce Najlepszy Weteran Wystawy w Łodzi, Najpiękniejszy Weteran pierwszego dnia Gold-Cup w Nyborgu w Danii, na IV lokacie na Klubowej Wystawie w Sirmione we Włoszech. Zwiedziła z nami kawał Europy. Pod katedrą w Sienie budziła większe zainteresowanie niż zabytki. Najmądrzejsza z naszych psów, twardy przywódca stada ale zawsze godna zaufania i odpowiedzialna. Doskonała matka 13 szczeniąt, wśród których są championy i interchampionka Maja (Norkros GYPSY VIOLIN). Odeszła stanowczo za wcześnie, 2 dni po pojawieniu się na świecie jej prawnuków- Miotu R w naszej hodowli. Pozostanie na zawsze w naszych sercach

GRETA (CALINKA Terra Atlantis) odeszła za Tęczowy Most 18.02.2013 po długim szczęśliwym życiu pozostawiając swój ślad na ziemi w wielu rodowodach nowofundlandów i na zawsze w naszej pamięci.

HUBA odeszła za Tęczowy Most 9.03.2013 i choć była z nami tak krótko pozostanie na zawsze w naszej pamięci. 

BLUE CAFE (Blusia) odeszła parę dni po swoich 11 urodzinach 4 lutego 2014r. Miała dobre życie u Agnieszki i Tomka razem z Kofikiem . Szczęśliwej podróży Blusiu …..